Jesteś tutaj: Strona główna >> Kraj >> Olechowski: Inaczej pod żyrandolem [blog]

Olechowski: Inaczej pod żyrandolem [blog]

Kampania prezydencka skrócona, wszystko zaczyna być jak w przyspieszonym filmie. Politycy ruszają się nerwowo. Głównie biadolą nad brakiem czasu, co ma im utrudnić przedstawienie swoich propozycji wyborcom. Nie podzielam tych obaw ani nie rozumiem narzekań. Kampanię skróciła tragiczna katastrofa i konstytucyjne skutki, jakie za sobą pociągnęła. Niemniej dwa miesiące bezpłatnej reklamy partii politycznych całkowicie wystarczy. Dłuższa, w tym stylu i takiej jakości, jak to widywaliśmy, byłaby nie do zniesienia.

Dwaj kandydaci największych partii chcą wybory wygrać. Dla swoich partii, oczywiście. W oficjalnie sformułowanej definicji prezydentury (nudne siedzenie pod żyrandolem) stanowisko głowy państwa jest wyłącznie ceremonialne. Prawdziwie partyjny urobek dają wybory samorządowe i parlamentarne. Tam są tysiące doskonałych i dziesiątki tysięcy pomniejszych posad dla swoich. Partie polityczne u nas stały się jak karykaturalne związki zawodowe. Wyciskają wszystko co się da dla własnych aparatczyków. Reszta zwykłych dostarczycieli głosów dostaje jakieś okruszyny. To, co z podziału partyjnych łupów pozostało.


Po tych wyborach prezydenckich jeden partyjny kandydat znowu zamelduje swojemu szefowi, że zadanie wykonał. Pozostali liderzy partii i partyjek wykorzystają bezpłatny czas antenowy i przysporzą swoim ugrupowaniom punktów. Zaowocują one posadami po „prawdziwych” wyborach, do samorządów, sejmu i senatu. O to im chodzi. Czy na pewno nam też?

Jest okazja do przerwania zaklętego koła polskiej polityki. Służy ona wyłącznie partiom, zamknęła się w partyjnych salkach, w których „swoi” kalkulują, jakby tu wyrwać najwięcej dla siebie i kolegów. Zakładają, niestety dotychczas słusznie, że „ciemny lud” znowu ich poprze. Ci, którzy przegrają, odczekają swoje w opozycji, i za kilka lat znowu będą mieli szanse. W międzyczasie z głodu nie zginą. Międzypartyjne walki to dużo krzyku, ale mało ofiar. Ja w każdym razie nie pamiętam, żeby ktoś w nich zginął (politycznie, oczywiście).

Jest okazja, żeby to zmienić. Kandydat bezpartyjny nazywa się Andrzej Olechowski. Nie raportuje ani nie będzie raportować nikomu. Nie ma zobowiązań ani długów partyjnych. Rozmawia z Polakami bez pośredników. Proponuje zupełnie coś innego: myślenie wyłącznie o Polsce i działanie wyłącznie w jej interesie. Po jego wybraniu żyrandol zostanie, ale dużo będzie się pod nim działo.

 

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.