Powstaje Stowarzyszenie Polska jest Najważniejsza
Pierwszy udany rozłam?
Posłanki PIS, Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak wsparte ekspertami z dziedziny polityki zagranicznej - szef konserwatystów w Parlamencie Europejskim, Michałem Kamińskim i Adamem Bielanem, a także b. wiceszef MSZ-u Pawłem Kowalem, rejestrują stowarzyszenie, które będzie zalążkiem partii politycznej. Nazwa nawiązuje do udanej kampanii Jarosława Kaczyńskiego, w której zobaczyliśmy umiarkowaną twarz PIS-u, tak odległą od tego co oglądaliśmy przez ostatnie pół roku, PIS-u nieradiomaryjnego, centrowego, gotowego na porozumienie mimo osłabienia i zupełnie zrozumiałej traumy spowodowanej katastrofą smoleńską.
W partii Kaczyńskiego polityka "do centrum" została skrytykowana i rozliczona. Skończyło się wyrzuceniem architektów udanej kampanii i przejęciem władzy w PIS przez połączone frakcje "Ziobrystów" i "Zakonu PC". W relacjach Państwo-Kościół rozpoczął się kurs na kreowanie siebie na ostatnich obrońców krzyża, w polityce zagranicznej kwestionowano pryncypia i działania rządu. Mimo iż PIS przedstawił program samorządowy, oparty na wyrównywaniu szans słabszych regionów, to przez decyzje Komitetu Politycznego partii mało kto ten program zauważył i o nim mówił.
Politycy PIS, a wśród nich osoby doświadczone w kampanijnych zwycięstwach (vide Kamiński i Bielan, którym w 2005 roku udało się zdobyć dublet i przekonać Polaków o podziale na Polskę solidarną i liberalną) wyraźnie dusiły się w swojej partii, czuły się niedoceniane i czuły, że tracą jakikolwiek wpływ na bieżącą politykę PIS-u. Obłaskawianie Kluzik propozycjami walki o prezydenturę Warszawy czy wiceprezesury partii tego nie zmieniają - to nie były stanowiska na temperament posłanki. Jednocześnie słowa o "wysyłaniu prezesa do Sulejówka" z marca br., jak nigdy stały się aktualne właśnie teraz. Prezes Jarosław Kaczyński przestał zajmować się polityką ograniczając ją do jednego aspektu: upamiętnienia katastrofy smoleńskiej.
Twórcy stowarzyszenia zrozumieli, że PIS nie jest w stanie wygrywać wyborów. Elektorat tradycjonalistyczny i roszczeniowy, to za mało, aby pozyskać 50 proc. O zdolności koalicyjnej PIS-u z Jarosławem Kaczyńskim na czele już dawno nie ma mowy. SLD i PO prowadziły kampanię pod hasłami odsunięcia PIS-u od władzy i tu priorytety się nie zmieniły. Handle mogą być dobijane na poziomie lokalnym, koalicja ogólnokrajowa byłaby niezrozumiała dla wyborców żadnej z trzech partii.
Jakich błędów nie należy popełniać? Casus SDPL-u z 2004 roku pokazuje nam wyraźnie, że tworząc nowe ugrupowanie nie może być ono otwarte dla wszystkich. Z SDPL-u, który miał być nowoczesną socjaldemokracją kpiono, że w partii znalazł miejsce milicjant Marczewski (wsławiony pacyfikowaniem Nowej Huty), Izabella Sierakowska (znana z ciepłego stosunku do PRL-u) czy oscylujący na granicy niejasnych powiązań z biznesem Wiesław Kaczmarek - ówczesny minister skarbu. Socjaldemokracja Polska startowała w sondażach od 19 proc. (Polska Grupa Badawcza, 2004), żeby w wyborach do Parlamentu Europejskiego ledwie przekroczyć prób i przepaść w wyborach parlamentarnych (mimo wzmocnienia przez Zielonych i Unię Pracy).
Co rozłamowcy powinni zrobić, żeby odnieść sukces? Muszą mieć na pewno klub parlamentarny, koło nie wystarczy, wtedy nie będą poważnym partnerem co pokazuje niewielka częstotliwość zapraszania do mediów przedstawicieli śp. Polski Plus. Potrzebny jest program wychodzący poza 3 dziedziny jakie zaprezentowali posłowie (polityka zagraniczna, polityka prorodzinna, modernizacja) - program odważny i punktujący zarówno PO i PIS. Należy wytykać twardo błędy rządu, zachowując się jednak jak opozycja konstruktywna, a nie destruktywna. Dobre nazwiska w talii kart Kluzik Rostkowskiej pozwalają na powołanie gabinetu cieni, wtedy partia spozycjonuje się od razu jako Ci, którzy walczą o co najmniej drugie miejsce. Nie można mówić, że liczy się na przekroczenie progu, trzeba walczyć o zwycięstwo, tylko wtedy na starcie media dostrzegą odpowiednią determinację.
Ważnym pytaniem wydaje się czy Kamińskiemu uda się przejąć Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Zbigniew Ziobro porusza się po Parlamencie Europejskim tylko z tłumaczem, nie bierze udziału w rozmowach kuluarowych, nie jest zaangażowany w pracę tego gremium. Co innego Kamińśki i Bielan, którzy zasiadają w PE drugą kadencję i mają już wyrobioną pozycję. Pozyskanie Konrada Szymańskiego, umiarkowanego konserwatysty postawi ECR przed trudnym wyborem. Alternatywą może być przejście europosłów do EPP (lub ALDE, choć to mało prawdopodobne).
Publicity rozłamowców jest niezłe, na pewno przejmą część elektoratu PIS i Platformy Obywatelskiej. Ważne jednak, aby na starcie nie zjadły ich konflikty.
Czy grupa Kluzik-Rostkowskiej odbetonuje polską politykę? Odpowiedź już w najbliższych miesiącach.
