Poprzedni tekst był bardzo pesymistyczny. Nasza piękna stolica przypominała w nim Kutno z piosenki Kultu "Polska" (nie ujmując niczego Kutnu i jego mieszkańcom - mam poważne braki w zwiedzaniu ziemi łódzkiej). Jednak jest inna Warszawa, która rośnie na naszych oczach i tworzą ją przede wszystkim ludzie.
Inwestycja w ścieżki rowerowe okazała się świetnym pomysłem, miejsca ich lokalizacji również wybrano trafnie. Niedzielna przejażdżka obok Łazienek, poranna wycieczka ze Śródmieścia na SGGW, Pola Mokotowskie - ludzie przesiadają się na rowery, wysiadają z aut, jest to modne, w dobrym stylu. Szkoda tylko, że przepisy zrównują tych którzy po piwku wsiądą na rower i do tira - zagrożenie nieporównywalne.
Warszawa Powiśle, Cykloza, Kamieniołomy, Plan B, zagłębie klubowe na 11 listopada, Nowy Wspaniały Świat - ważne miejsca dla nowej Warszawy, kulturalnie, alternatywnie, można wypić kawę, pograć w planszówki, ale też bawić się do białego rana. Niestety Cykloza na Hożej ostatnio zniknęła, choć przyroda nie znosi próżni. Na Marszałkowskiej wyrosła tania, kameralna kawiarnia Małpi Biznes - oferująca kawę i kanapkę za 5 zł.
Idziemy pod Metro Centrum. Protestanccy kaznodzieje z amerykańskim akcentem, Pan Witek z Atlantydy wzywający niejaką Elę, żeby wzięła ją jasna cholera, dziwny gość bez rytmu grający na krzesłach, banda kolorowo poprzebieranych dzieciaków, niczym nieustępującycych swoim rówieśnikom zza Odry kreują modę uliczną, która sama staje się inspiracją dla magazynów (a nie odwotnie).
Chmielna - mix pokoleń, eleganckie knajpy i zażuleni punkowcy, którzy najlepsze lata mają już dawno za sobą. Kino Atlantic i handel obleśnymi sandałami za dychę w okolicach budynku Stronnictwa Demokratycznego.
Nowy Świat - szczególnie, gdy zamknięty dla ruchu autobusowego. Świetny deptak, choć w dzień powszedni mega tłok i ludzie wpadają na siebie.
Krakowskie Przedmieście, jak obwieścili już publicyści stało się nowym hyde-parkiem. Do tego stopnia, że władza przestraszyła się dwóch zwaśnionych grup do tego stopnia, aby proponować zamknięcie tej reprezentacyjnej ulicy. A przecież wokół Uniwerku cały czas kręcą się studenci, gra muzyka, ludzie bawią się, spacerują.
To oczywiście nie wszystkie ciekawe miejsca, gdzie stolica tętni życiem. Jednak tworząc obraz brudnego, niebezpiecznego centrum, nie można zapominać o jasnej stronie mocy.
