Jesteś tutaj: Strona główna >> Opinie >> Liberalna inteligencja bez liberalizmu. Trzy liberalne zarzuty do naczelnych Gazety Wyborczej

Liberalna inteligencja bez liberalizmu. Trzy liberalne zarzuty do naczelnych Gazety Wyborczej

Gazeta Wyborcza funkcjonuje w mentalności katolicko-narodowej jako przykład medium liberalnego, tymczasem sami liberałowie zwykle stanowczo zaprzeczają jakoby gazeta ta miała bardziej liberalne konotacje. Sami twórcy tej gazety, np. redaktorzy Rafał Kalukin czy Adam Michnik zdarzają się określać siebie samych jako „liberalna inteligencja” [1]. Inni, jak np. szefowa gazety, Helena Łuczywo, figuruje wg doniesień dziennikarzy niniejszego portalu wśród darczyńców „demokratów.pl”, co z pewnością dowodzi pewnych sympatii wobec tej mającej 1-procentowe poparcie partii.

 

Czy owa gazeta jest prowadzona przez liberalnych intelektualistów? Czy znajdziemy w niej odniesienia do idei liberalnych? Jak powinna osoba uważająca się za liberała zareagować na taką inflację tego terminu? Może przypomnieniem tego, czym jest liberalizm, jakie poglądy reprezentują liberałowie w innych krajach, odnosząc je do działalności wspomnianego medium, w mojej opinii wyrządzającego liberałom bardzo niedźwiedzią przysługę.

 

        1. Liberalizm gospodarczy

Gdy rozmawiam z dziennikarzami ekonomicznymi podczas ich imprez po pracy, zauważają oni że dział gospodarczy „Gazety Wyborczej” jest bardziej niż słaby w porównaniu do np. Dziennika czy Rzeczpospolitej. Ta merytoryczna niska jakość przekłada się na złość liberałów wobec tej gazety, która mogłaby być czymś więcej niż gospodarczą publicystyką i to z socjalnego punktu widzenia. Zachodzę w głowę czy dziennikarze działu gospodarczego tej gazety mają w ogóle jakąkolwiek wiedzę z podstaw teorii ekonomicznej, dziś w dużej mierze odchodzącej od teoretyzowania na rzecz empirii, badań ekonometrycznych etc.

 

Sam kilkakrotnie miałem scysje z dziennikarzami działu gospodarczego tej gazety, którzy w mojej opinii bynajmniej pro-wolnorynkowi nie byli. Ostatnio z jednym z nich rozmawiałem gdy rząd wprowadzał monopol w jednej z branż- stwierdził on wówczas żebym z moją krytyką zgłosił się następnym razem gdy rząd będzie monopolizował daną branżę, bo na tydzień przed planowaną reformą nie widzi on potrzeby publikowania głosów krytyki. Po scysji która nastąpiła godzili nas nasi wspólni przyjaciele (tego samego dnia przypadkiem spotkaliśmy się na wspólnej imprezie). Nauczony doświadczeniem, z dziennikarzami tej gazety już nawet nie podejmuję kontaktu- nie ma to sensu, nie są oni zainteresowani, z nieznanych mi powodów, punktami widzenia innymi niż etatystyczny któremu w mojej opinii są najbliżsi. Dziennikarze kilku innych mediów są przynajmniej zainteresowani liberalnymi poglądami gospodarczymi i krytyką rządu.

 

        2. Liberalizm obyczajowy

Jestem chyba na cenzurowanym w jednym z lokalnych dodatków Gazety Wyborczej- wydaniu zielonogórskim. Zastanawiam się czym podpadłem. Pewnie to krytyką zachwytów tej gazety nad tym że przekazano zrujnowany poniemiecki basen proboszczowi katolickiej parafii, który basen planuje owszem udostępnić, ale raczej tylko młodzieży katolickiej, która ma mieć tam swoje centrum spotkań. Podobna placówka mieści się na os. Zacisze w tym mieście, i nie-katolicka młodzież, w środowisku której się obracam, z jej usług bynajmniej nie korzysta.

 

A może też nie spodobałem się twardym oporem i krytyką dziennikarzy tego dodatku za to w jaki sposób piszą o miękkich narkotykach- głównie sprawach związanych z marihuaną. To także dzięki podsycanym przez tych dziennikarzy uprzedzeniom jeden z nastolatków znanych mi z tamtejszego skejtparku spędził nieco czasu w więzieniu w celi z mordercą za dilowanie miękkich narkotyków.

 

To jak bardzo konserwatywna jest ta gazeta widać w pełnym uprzedzeń stylu w jakim podchodzi do kwestii miękkich narkotyków, dziś już dość popularnych, choć może nie we wschodniej Polsce. Brytyjskie media publiczne BBC pisząc o tym narkotyku podkreślają często jego niewielką szkodliwość oraz dementując rozmaite uprzedzenia, opisuje się także zagrożenia związane z nieodpowiednią konsumpcją. Tymczasem Gazeta Wyborcza, jeśli już pisze o legalizacji miękkich narkotyków, to najczęściej o kolejnych ograniczeniach ich sprzedaży w Holandii (np. o ograniczeniu liczby coffeshopów w centrum Amsterdamu lub zalanych narkoturystami miastami przygranicznymi). Widać tutaj wyraźną chęć dowiedzenia kresu legalizacji marihuany w Holandii, nawet wbrew ewidentnym faktom.

 

Tymczasem liberałowie generalnie są za legalizacją marihuany, choćby ze względu na jej wykorzystanie w celu medytacji, i ze względu na pozytywne działanie tej rośliny dla ludzkiego poznania, natomiast w swych politykach starają się narzucić limity posiadanych i konsumowanych ilości, tak by nie była możliwa nadmierna konsumpcja tej substancji, bo dopiero przesada wywołuje niepożądane i niebezpieczne efekty. W Polsce jest już zresztą rozwinięta względna kultura konsumpcji marihuany, a przypadki nadmiernej konsumpcji nie są przytłaczająco liczne, choć występują. Mój 17-letni sąsiad nie jest zwolennikiem tego by 13-latki mogły codziennie palić nadmierne ilości marihuany, bo sam przez to przeszedł.

 

Legalizacja marihuany jest np. kluczową częścią kampanii brytyjskich Liberalnych Demokratów, uzyskujących w tamtym kraju głos co czwartego wyborcy. Nikt oczywiście nie popiera nadmiernej konsumpcji i wierzy w to, że dobrze poinformowani konsumenci miękkich narkotyków podejmą racjonalne decyzje, zwłaszcza że marihuana nie stwarza niebezpieczeństwa uzależnienia fizycznego, choć może dojść do uzależnienia psychicznego.

 

           3. Demokracja

Od lat słychać narzekania na zniesienie w Polsce mechanizmów demokracji poprzez wprowadzenie finansowania partii politycznych z budżetu, w sposób który uniemożliwia konkurowanie partii nowopowstałych z tymi istniejącymi. Te narzekania słychać choćby od Forum Liberalnego, Zielonych 2004, Polski XXI, Prawicy RP. Partie te po prostu nie są w stanie konkurować, bowiem na rynku tym panuje sztucznie dofinansowywany monopol. One mają na kampanię tysiące, konkurenci zaś- miliony, choć ilości członków tych partii mogą być podobne (np. SLD i Polska XXI). Już w sąsiednich Niemczech jest zupełnie inaczej, często wystarczy kilka tysięcy głosów w jednym tylko okręgu by otrzymać dofinansowanie.

 

Gazeta Wyborcza mieni się za obrońcę demokracji, tymczasem w Polsce mamy do czynienia z praktyczną realizacją XIX-wiecznej koncepcji demokracji elit, z tym że owe elity wywodzą się z Okrągłego Stołu, a swoją hegemonię utrzymują dzięki wsparciu z budżetu które sobie same przyznały. Do tego kształt rynku mediów uniemożliwia medialne zaistnienie czy to grupom ekologicznym, czy to liberalnym, trudno też mówić o zaistnieniu partii konserwatywnych takich jak Polska XXI czy ugrupowanie Marka Jurka. Sukces wielu partii prawicowych, takich jak LPR, Samoobrona czy PiS nie byłby chyba możliwy bez Radia Maryja, co pokazuje problemy z wolnością słowa na polskim rynku medialnym. Dziś liberałowie starają się stworzyć własną gazetę codzienną poprzez sklejenie kilku tytułów filozoficznych, Zieloni wspominają o próbie stworzenia polskiego odpowiednika die tageszeitung.

 

Demokrata sprzeciwia się idei demokracji elit, nawet jeśli będzie to oznaczało iż jego własne ugrupowanie zniknie. Fakty nie znikają tylko dlatego że je ignorujemy, a takim faktem są polityczne sympatie wyborców. Liberalny demokrata woli pracować z sytuacjami realnymi- choćby konserwatywnym społeczeństwem, niż w świecie politycznej ułudy, atrapy rzeczywistości zbudowanej na niedemokratycznej tyranii utrzymywanej np. dzięki pozycji rynkowej danego medium wykorzystującego ją do cenzorowania innych poglądów. Lata komunistycznej dyktatury pokazały jak mało zmieniła ona w mentalności społeczeństwa, i jakie mizerne znaczenie ma atrapa dyskusji i atrapa demokracji dla realnych poglądów obywateli.

 

O Gazecie Wyborczej możnaby mówić wiele, choćby o jej konserwatywnym dodatku kulturalnym, nie piszącym w ogóle o tym co muzycznie przyciąga młodsze pokolenia. Tudzież o trudności z jaką liberał może dostać się na łamy jej działu opinii, wyraźnie rasowym liberałom nieprzychylnego- skoro od lat takowych tu nie widziano. Albo o kiepskiej jakości dodatku weekendowego, nie umywającego się do „Europy”, choć ostatnio silącego się na dorównanie do konkurenta.

 

Martwi jednak, że ludzie tworzący tą gazetę interpretują liberalizm bez wielu elementów jakie ta idea niesie: bez kompetencji w sprawach gospodarczych, bez liberalizmu obyczajowego który odstręcza większość młodych ludzi konsumujących w tym kraju narkotyki miękkie, bez poparcia dla demokratyzacji kraju. Ci chadeccy liberałowie z „Gazety Wyborczej” nie wierzą chyba ani w wolny rynek, ani w racjonalność samych obywateli, ani w ich zdolność do ewolucyjnej zmiany swych poglądów. Liberalizm, dziś już bardziej będący ordo-liberalizmem w którym państwo buduje niesłychanie złożone i skomplikowane mechanizmy regulacji rynków (które nie regulują się same jak głoszą libertarianie), wymaga przede wszystkim nauki, wiedzy, ogromnego know-how. A reprezentantów owego know-how niestety niespecjalnie można znaleźć na łamach tej gazety. „Wyborcza” ta jest dla mnie raczej trybuną chadeków i socjaldemokratów niż liberałów, a samookreślenie się jej twórców wynika chyba z niezrozumienia idei liberalnych.

  

L i t e r a t u r a

 

Liberalny inteligent i wiatr dziejów, Adam Michnik, 'Gazeta Wyborcza', http://wyborcza.pl/1,76842,6110017,Liberalny_inteligent_i_wiatr_dziejow.html , 2008-12-31

 

List o salonowych frajerach, Rafał A. Ziemkiewicz, 'Rzeczpospolita' z dn. 9-01-2009, on-line: http://www.rp.pl/artykul/246082.html?print=tak

Dodaj komentarz


Copyright © Polska Liberalna - liberalizm, polityka, kultura, historia, społeczeństwo, media - polskaliberalna.net 2012

Template by Joomla Themes & Tanie przeprowadzki Kraków.