Stół z Kantem 20 lat później- Polska chorym koniem regionu
Pan Konrad Godlewski popełnił był dziś przyśpiewkę o Okrągłym Stole z kantem, kantem który kole. W Polsce nie było rewolucji która obalała poprzedni system komunistyczny. Przejście do kapitalizmu jest stopniowe i wciąż nie zostało dokonane. Przez lata nauczani byliśmy historii w wersji narzuconej przez zwycięzców, tych panów zza stołu. Jednakże po 20 latach można chyba sobie pozwolić na próbę krytycznej analizy ostatniego okresu.
W mojej ocenie przejście od poprzedniego systemu wciąż jeszcze się dokonuje. Dopiero niedawno byliśmy świadkami przełomu- prób podjęcia różnych decyzji w dziedzinie lustracji- rozwiązania wciąż nierozwiązanych problemów materiałów służb bezpieczeństwa dawnego sytemu. Albo sądzenia dawnych dyktatorów.
Ale wciąż jest to nic. Jeśli przekroczyć granicę zachodnią czy południową naszego kraju, jest to zwykle wizyta w Soclandzie. Różnica z Czechami czy RFN jest tak ogromna. Polska to kraj rozpadających się skomunalizowanych mieszkań, ruin fabryk rozebranych dla cegieł, rozkradzionej lub zdewastowanej infrastruktury transportu kolejowego, skrajnie niebezpiecznej dla użytkowników sieci drogowej. Na granicznych rzekach straszą kikuty nieodbudowanych mostów granicznych, jak w Kłopocie czy Uradzie.
Ponadstutysięczne miasta potrafią egzystować bez produkowania czegokolwiek, pełniąc jedynie funkcje handlowo- administracyjno- usługowe. Dawnych fabryk zwykle nie sprywatyzowano, w wielu miastach wciąż to państwo wytwarza mierniki czy buty. A nawet prowadzi hotele czy restauracje, jak przedwojenny Hotel Cesarski w Zielonej Górze, dopiero kilka miesięcy temu sprzedany podmiotom prywatnym.
Po latach reform Polska wg rankingu z „CIA Factbook” wciąż ze swoim PKB na mieszkańca jest w okolicach Botswany, Polinezji Francuskiej i Antyli Holenderskich. Wyprzedzają nas wszystkie kraje bałtyckie i Grupy Wyszehradzkiej. Wzrost polskiego PKB był w ostatnich latach o niemal połowę niższy niż u regionalnych liderów: Estonii i Słowacji, którym notabene udało się dogonić o połowę od Polski zamożniejszą Portugalię.
Spojrzenie w przygotowany przeze mnie wykres pokazuje że mniej więcej od roku 2000 Polska jest szybko opadającym na dno chorym koniem wśród krajów Europy Środkowej. W reformach gospodarczych wyprzedzili nas wszyscy inni, zostaliśmy na dnie wespół z Rumunią i Bułgarią- krajami powszechnie uważanymi za rządzone przez mafię. Dystans Polski do liderów przemian raczej tylko się zwiększa. O nadgonieniu kogokolwiek nie może być już nawet mowy.
Bilans Okrągłego Kantu, przynajmniej dla liberałów jest taki że nie mogą oni stworzyć własnej formacji politycznej, bowiem nie mają szans w konkurencji z dotowanymi z budżetu ugrupowaniami. Nie jest to żadna rasowa demokracja, i chyba tylko dość nieuczciwi dziennikarze reżimowi wciąż przedstawiają nasz kraj jako demokratyczny. Tymczasem „The Economist” nie lokuje naszego kraju w gronie sprawnych demokracji. Polska prasa w zakłamany sposób przedstawia ekonomiczny dorobek dekady. Fałszuje gospodarczą porażkę tego okresu. Brak jest wciąż typowej dla innych krajów demokratycznych wolności słowa, pozwalającej chociażby pokazać takie wykresy.
Literatura:
Dane do wykresu:
Do roku 2006:Development Data Group, The World Bank. 2008. 2008 World Development Indicators Online. Washington, DC: The World Bank. Dostępne: http://go.worldbank.org/U0FSM7AQ40 . Dostępne on-line również: http://earthtrends.wri.org/text/economics-business/variable-638.html,
Za rok 2007:
Dane The World Bank wg http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(nominal)_per_capita
